2017

Jeden dzień z życia w fotografii - LUTY.

8:52 AM,0 Comments

zdjęcie nagłówkowe


Cześć,
w styczniu wprowadziłam na bloga serię wpisów pod nazwą "Jeden dzień z życia w fotografii". Skoro jest już marzec, to trzeba odkurzyć ten jeden dzień z lutego, kiedy to zdecydowałam się bez względu na pogodę i warunki pogodowe, a także bez względu na to czy to będzie zwykły czy jednak dość zaskakujący dzień, popstrykać fotki co godzinę. A zatem ruszamy w podróż - czyli luty zza kulis.

Na wstępie jeszcze wspomnę, że ten dzień był zaplanowany na... to będzie zaskakujące - zakupy! Tak, w soboty zwykle ruszam na większe zakupy, bo sprawy z całego tygodnia się mnożą i zwykle szóste dni tygodnia są od tego, aby ponadrabiać zaległości. A zatem do dzieła!

zeszyt, lusterko, kubek kawy.

Sobotni poranek to u mnie zdecydowanie późniejsze wstawanie, nawet mimo nawału spraw, lubię troszkę dłużej pospać, co wiąże się z tym że działam 3w1 - czyli makijaż, śniadanie i planowanie w bujo robię w jednym i tym samym momencie :) Nie da się? Oczywiście, że da :)

zamglona ulica pomiędzy szpalerami drzew.

Po 10:00 ruszam w teren w zamglonej aurze.Tego dnia miałam przede wszystkim zahaczyć o hurtownię papierniczą, kilka sklepów w poszukiwaniu ulubieńców miesiąca.
dwa duże zdjęcia w sklepie na białej ścianie.

O jedenastej w galerii handlowej spędzałam monotonne godziny na szukaniu jakiejś genialnej kreacji dla mamy na bal. Skończyło się na... kupionych rajstopach xD
zdjęcie z samochodu. widok na ścieżkę rowerową, żółte barierki oraz drzewa.

Powrót do domu, ale ale... jeszcze zakupy jedzeniowe. Czy to dziś nie skończy?
orzechy.

Orzechy, orzechy... U mnie w domu ostatnimi czasy królują zdecydowanie orzechy w różnej postaci. Łupanej czy też masła orzechowego... Dodawane do większości potraw i przysmaków, w formie panierki do kotletów, jako dodatek do owsianki, czy kruszonka na serniku. A ty lubisz dodawać orzechy do różnych potraw?
paląca się świeczka na pomarańczowym notesie.

Musiałam w końcu chwilkę odpocząć. Zapalona świeczka, cicho w tle lecący winy i do tego dobra książka. Idealny relaks w popołudniowej aurze, tuż przed porą obiadową.
zdjęcia przywieszone na sznurku za pomocą drewnianych klamerek.

Naszło mnie kreatywne tworzenie, dzięki czemu nad monitorem przy biurku zawisł sznurek z moimi ulubionymi zdjęciami. Lubię tę formę ekspresji, ponieważ zdjęcia można zastąpić w bardzo prosty sposób innymi. Te pochodzą z instagramu i zostały wcześniej wywołane.
ponowne zakupy jedzeniowe, aby zrobić niedzielę wolną.

I ponownie zakupy, tym razem poobiednie. Tak to jest jak człowiekowi coś się przypomni i jeździ jak wariat po sklepach, ale to wynika tylko i włącznie z faktu, że nie chcę i nie lubię robić zakupy w niedzielę. Uważam, że osoby pracujące w niedzielę powinny mieć odpoczynek i czas na spędzenie wolnej chwili z rodzinami.

dziki sad, sałatka i ed sheeran w słuchawkach.

I znowu relaks. Tym razem już z kolacją. Dziki sad, sałatka i Ed. Idealne połączenie.
różowe małe różyczki na białym tle.

I na koniec drobny prezencik - róża w doniczce. Będzie miło, będzie pachniało. Takie wieczory uwielbiam najbardziej.

I tak zakończył się kolejny dzień i kolejna próba podjętego tematu. W marcu na pewno podejmę się ponownie, tylko jeszcze nie wiem który dzień wybrać - choć mamy już połowę miesiąca xD A może i ty lubisz robić takie wyzwania? Jeśli tak, to daj znać pod tym postem co myślisz o takim wyzwaniu.

Pozdrawiam,



You Might Also Like

0 komentarze: