2017

Jeden dzień z życia w fotografii.

5:33 PM,0 Comments

Zdjęcie nagłówkowe - fotografia


Jakiś czas temu znalazłam ciekawe jak dla mnie wyzwanie odnośnie fotografowania życia i łapania chwil u Kasi z Worqshop. Co prawda od tamtego wyzwania minął już jakiś czas, ale nie zraziło mnie to w żaden sposób i postanowiłam spróbować swoich sił w takiej formie fotografii/ekspresji. Od razu mówię, nie było to dla mnie proste zadanie i skończyło się... A zresztą, sami zobaczcie jak :)

Idea jest prosta - mniej więcej co godzinę próbować stworzyć pamiętnik w formie jednej fotografii. Z racji tego, że 29.01 czekały mnie 2 sesje zdjęciowe w plenerze, postanowiłam spróbować swoich sił w tym wyzwaniu, bo w końcu i tak aparat będę mieć w przemarzniętych łapkach.

Poranna kawa w białym kubku, a w tle statyw.

Pobudka około 8:00, czas na kawę. Zawsze zaczynam dzień od porannej kawy, która bardziej przypomina kakao niż kawę, ale właśnie taką najbardziej lubię. W tle moje ulubione łapcie :) Jeszcze tylko spakować statyw i w drogę.

Podróż autem wąska ulicą, którą okalają drzewa.

W podróży im bardziej na północ tym lepiej. Słońce wstaje i jest magicznie, ale za to strasznie mroźno. Aż szczypie w policzki. Póki co się nie zrażam, bo siedzę w cieplutkim samochodzie i pędzę w kierunku pierwszej tego dnia sesji zdjęciowej :)

Wschód słońca nad jeziorem.

Co raz bliżej miejsca docelowego. Zdjęcie wykonane nad kanałem, doprowadzającym jezioro do morza. Tak... pierwsza sesja odbywa się nad Bałtykiem. Już się doczekać nie mogę, choć palec czasem przymarza do migawki :)

Perspektywa żabia - widok na lekko zamarznięte morze.

Pod koniec pierwszej sesji miałam chwilę wolnego, aby popstrykać parę fotek na IG, do sklepiku oraz do mojego wyzwania. Niektóre wyszły zacnie, chyba że się mylę? :)

Szybkie śniadanie w południe. Kanapki z sałatą, żywiecką i papryką.

W końcu zasłużony posiłek. Kanapka :) Bo brak czasu na coś bardziej pożywnego. Jeszcze ciepła kawka i za dwie godziny znowu do boju - w teren.

Biała klawiatura, Mildlinery i kwiatek w betonowej donicy.
Około 13 czas na chwilę z Bujo i z moimi ulubionymi Mildlinerami. Sprawdzenie jeszcze poczty, fb i można wychodzić. Z suchą bułką w kieszeni czas na drugą sesję.

Złapane w ruchu kaczki nad rzeką.
Z kaczuchami nie zawsze nam było po drodze podczas sesji. Nie chciały zostać uchwycone na fotografiach. Na szczęście miałam pomocnika od rzucania bułki, dzięki czemu mogłam skupić się na pstrykaniu i łapaniu odpowiednich kadrów.

Zachód słońca nad starym młynem.
 Jeszcze krótki spacer nad pobliski młyn i można powoli zakręcać do domu.

I jak widzicie mój dzień kończy się na 15:00, choć trwał w rzeczywistości dłużej. Jednak poranne wstawanie w niedzielny poranek to jednak nie jest mój konik. Po powrocie do domu około 16:00 usnęłam. Spałam chyba ze dwie godzinki, po czym... zapomniałam o wyzwaniu :) Także próbę uważam w 50% za wykonaną. Kolejne podejście postanowiłam zrobić w najbliższą sobotę, bowiem będę tworzyć kolejne zdjęcia do dwóch moich sklepików. Oby tym razem było lepiej z wyzwaniem :)

Pozdrawiam,



You Might Also Like

0 komentarze: