lifestyle

Poświątczny dzień z detoksem.

9:12 PM,0 Comments


Co jakiś czas hołduję zasadzie oczyszczenia się z wszelkich toksyn i zalegających resztek pokarmowych. Robię takie oczyszczenie średnio raz na miesiąc. Szczególnie ta zasada jest przydatna, kiedy to w naszych żołądkach wylądowały dzień wcześniej ogromne ilości serniczków, sałatek, rybki pod każdą postacią, makowców, pierożków, czy też krokiecików. Innymi słowy świąteczne obżarstwo dopada każdego szanującego się Polaka. Mnie również, choć w tym roku troszkę skromniej, a i tak czuję zalegające resztki przejedzenia na żołądku.
Nie ma bata, czas na detoksowy II dzień świąt, czyli zero jedzenia, natomiast wkładamy w siebie ogromne ilości płynów pod różną postacią.

Pobudka 8:00 - 9:00 i następuje pierwszy posiłek tego dnia, czyli cytrynowy detoks, który warto wcielić w życie na co dzień, a nie tylko od święta.

Przepis:- 3/4 szklanki wody, na którą się składa: 1/3 ciepłej, przegotowanej, oraz 2/3 mineralnej.- 3 łyżeczki soku z cytryny- 1 łyżeczka miodu- 1 łyżeczka octu jabłkowego.

Najlepiej wypić na czczo. Uwierzcie mi, że po tym eliksirze wszystko smakuje o niebo lepiej i jest o wiele smaczniejsze ;) Dopiero później poranna kawa.

Do około 10:00 żołądek nie wymaga większych dawek jedzenia, ale zapobiegawczo wypijam szklankę herbaty oraz sok pomarańczowo - jabłkowy - robiony własnymi ręcyma lub jak kto woli sokowirówka idzie w ruch.

Tego dnia nie zaleca się jakiegokolwiek większego ruchu. Należy się skupić przede wszystkim na sobie, ogólnej relaksacji i zachciankach, którym na pewno nie powinno być jedzenie.

A zatem staram się, aby moje myśli nie krążyły w okół jedzenia włączam film, czytam książkę.
Dziś na tapecie było "American hustle", w ciągu którego wypiłam szklankę mleka z cynamonem i miodem, zieloną herbatę oraz 2 szklanki wody.

Około godziny 16:00 następuje oczekiwany kryzys. W lodówce gnieżdżą się świąteczne potrawy, a w głowie siedzi myśl "jeść, daj mi jeść kobieto!". Żeby tego było mało, to w tym samym momencie słyszę dudniące brwrwrrr w okolicach żołądka. O niee... Nie ma bata i nie ze mną te numery. Robimy sok! 4 marchewki, 2 pomidorki, do tego odrobina soli, pieprzu oraz posiekanej pietruszki. Uff... Od razu lepiej i żołądek dał mi oczekiwany spokój, ale jak się okazuje nie na długo...

Walczymy dalej. Woda, woda... duuużo wody. I herbatek ziołowych :) I tak na zmianę, aby przetrwać.

W okolicy godziny 21:00 jest już dobrze. Wszelkie kryzysy zażegnane. Puste kubki sprawiają, że w głowie krążą myśli o dobrze wykonanej robocie. W bujo mogę dumnie oznaczyć, że detox wykonany w 100%, bez żadnego podjadania. Na szczęście do końca dnia zostało mi jeszcze trochę wody. Wypiję, poczytam książkę, spędzę chwilę na tablecie i do jutra. Szczęśliwa o kilogram mniej na wadze, będę mogła już na spokojnie wrócić do normalnego trybu życia, włączając w to jedzenie.

Ważne! Przez cały dzień warto znajdować się blisko WC. Każda spalona kaloria na spacerach do wychodka miło połechta nawet najbardziej opornie nastawione do detoksu osoby.
Na koniec kilka zasad dla osób, które się zdecydują na detoksowy dzień:
1. Co godzinę pijemy szklankę płynu. Gdy mówimy o płynie mamy na myśli: herbata, kawa, zupka typ rosół, mleko, kefiry i maślanki naturalne. Pomiędzy płynami możemy pić do woli wody.
2. Dzień detoksowy ustanawiamy w dzień wolny od pracy i od wszelkiego wysiłku.
3. Wszelki głód staramy się zapijać wodą.
4. Musimy się nastawić, że będziemy częstymi gośćmi w toalecie.
5. Im mniej myślimy o głodzie, tym rzadziej się on pojawia.
6. Kuchnię omijać jak najszerszym łukiem. Chyba że musimy skorzystać z czajnika :)
7. Mieć pozytywne nastawienie, a dzień szybko zleci.

I tym miłym akcentem na dziś kończę.

Pozdrawiam,
BlomBly

You Might Also Like

0 komentarze: