lifestyle

Nowa marka jogurtów? VILVI nie tylko dla miłośników czarnych kotów ;)

6:26 PM,0 Comments

Dawno mnie nie było i ostatnimi czasy pojawiały się głównie wpisy związane z haulami. Czasami tak bywa, że czas nie jest naszym sprzymierzeńcem, a doba trwa o jakieś 5h za krótko.
Postaram się to zmienić i się poprawić w kwestii wrzucania nowości.
Postanowiłam dorzucić do mojego bloga nowy dział, który będzie związany z jedzeniem. Oprócz przepisów, które już zdążyły tutaj zagościć, od czasu do czasu będę wstawiać również oceny produktów/nowości jedzeniowych, które pojawiają się na naszym rynku.

~||~

Przechadzając się niedawno pomiędzy sklepowymi półkami, moją uwagę przykuło małe, ale za to z bardzo ładną, minimalistą grafiką, pudełeczko z czarnym kotem. Takie niepozorne, w lodówce z jogurtami praktycznie ciężko dostrzegalne! A jednak, musiało do mnie jakieś oczko puścić, bo od razu w tym charakterystycznym kocie się zakochałam(a muszę tu nadmienić, że nie lubię kotów jako takich ^^)
Powiem szczerze, że zaintrygował mnie przede wszystkim smak samego jogurtu, po który postanowiłam sięgnąć, a mianowicie? Dyniowo-pigwowy, z dodatkiem ziaren zbóż. No proszę mi wskazać choćby jeden podobny produkt! A właśnie i tu chyba tkwi ten ogromny plus tej marki. Niespotykane smaki.


Powróciwszy do domu, jeszcze przyjrzałam się pudełeczku i postanowiłam zrobić mały risercz odnośnie samej marki, która jak się okazało pochodzi od naszych wschodnich sąsiadów, czyli z Litwy :) Ciekawe, że nie jest to, aż taka stara marka, mająca długie korzenie, bo powstała w 1934 roku i na samym początku produkowała sery. W Polsce spotkałam się na razie z jogurtami z ziarenkami oraz batonikami(o nich za chwilę będzie mowa), jednakże na stronie posiadają mnóstwo innych ciekawych produktów, które chętnie bym spróbowała, przede wszystkim ze względu na niespotykane smaki! np. pistacjowe, mascarpone, połączenie bzu czarnego z guaraną, czy też miód z ekstraktem/sokiem z brzozy.

Sam smak jogurtu z serii joga, czyli pigwowo-dyniowy, średnio mi przypadł do gustu. Był mało słodki, wręcz mdły. Nie jestem pewna czy byłabym skłonna zakupić go ponownie. Co na plus, to na pewno duże kawałki owoców i sporo jak na 200g ziaren. Ogólna ocena to jak dla mnie 4/6.

Następnego dnia, w tym samym sklepie, gdzie kupowałam jogurt udało mi się znaleźć z rana batonik tej samej firmy. Żeby było ciekawiej pod wieczór będąc w moim przyosiedlowym udało mi się zakupić inny smak. Poniżej zdjęcia.



Z batoników kot krzyczy "Słodki kęs radości!" i powiem bez wyrzutów sumienia, że to jest na prawdę pyszny produkt! Stałam się fanką tych batoników. Już od pierwszego gryza czuć, że w środku znajduje się przepyszny twarożek. Są przepyszne! Czekolada, którymi wnętrze jest oblane nie jest za słodka, jednakże trochę za mocno się kruszą, przez co musiałam je jeść nad talerzykiem.
Środki są zdecydowanie twarogowe, zbite w jednolitą masę, która się delikatnie rozpuszcza w buzi dając miły posmak na języku. Dla mnie ten produkt jest strzałem 10! Ocena: 6/6 choć dałabym na pewno więcej i będę go polecać znajomym :)

Na koniec, czy warto sięgnąć po produkty tej marki? Zważywszy, że posmakowałam zaledwie może 1% ich produktów, mimo wszystko uważam, że tak, choćby po to, aby móc wszystkiego spróbować w życiu. W większości posiadają mniej spotykane smaki, które na pewno zaspokoją ciekawość, a być może komuś na tyle się spodobają, że częściej będą sięgać. Ja na pewno będę czekać na kolejne bardziej wytrawne produkty tej marki, natomiast batoniki VILVI z pewnością częściej zagoszczą w moim menu, choćby przed trudnym biegiem jako szybka przekąska :)
Oby czarny kot nie przyniósł tej marce pecha ^_^

Pozdrawiam,
Blombly xoxo

You Might Also Like

0 komentarze: