gotowanie

Fat Thursday

5:22 PM,0 Comments

Pączki, pączusie, donuty. Pod każdą postacią. Należy zjeść przynajmniej jednego, aby mieć szczęście w najbliższym roku. Tak mówią miejskie legendy, a jaka jest prawda? Zobaczymy, co się wydarzy szczęśliwego :)

Ja w tym roku postanowiłam trochę odbiec od pączkowej tradycji na rzecz faworków. Pamiętam te śmiesznie zawinięte kawałki ciasta z dzieciństwa. Zawsze przychodziłam "na gotowe" do prababci, która oprócz faworków zawsze robiła mnóstwo tradycyjnych pączków - bez nadzienia.

Próbowałam odnaleźć w czeluściach pamięci odpowiedni przepis, ale nic nie przychodziło mi do głowy, aż do momentu kiedy natrafiłam na pewnego bloga - Joulenka. Pod tym linkiem znajdziecie przepis, piękne zdjęcia.

A jeśli nie chce się komuś zaglądać i czytać(a szkoda, bo warto!) podaję poniżej przepis raz jeszcze:

Składniki:
6 żółtek (jajka średniej wielkości)
2,5 szklanki mąki
1 szklanka śmietany (18%)
łyżka masła
kieliszek spirytusu (ja dałam taki mniejszy kieliszek)
3 łyżki cukru pudru
150g cukru pudru (do posypania)
600 g smalcu
ziemniak do smażenia (ja zrezygnowałam)

Ja zrobiłam tak: 
wymieszałam w misce mąkę oraz 3 łyżki cukru pudru. Następnie wrzuciłam żółtka, śmietanę, spirytus. Wszystko zaczęłam ładnie wyrabiać najpierw w misce, a następnie przeszłam na stolnicę. Po zagnieceniu ciasta, rozpuściłam smalec w średnim garnku - wolałam, aby całe faworki się "topiły" w tłuszczu. Następnie wałkowałam ciasto na bardzo cieniutką grubość, kroiłam  paski, nacinałam na środku i przez dziurkę przeplatałam kawałek ciasta. Nie obyło się bez wpadki - rozlałam miseczkę z białkiem podczas wałkowania ^^ 

Efekt? Przepyszny.


Tak się głośno zastanawiałam podczas tworzenia, po co ten spirytus? Wyjaśnienie pojawiło się zaraz po wyjęciu z garnka :) Oprócz fajnych bąbelków, spirytus działa na zasadzie bariery przeciwsmalcowej :) Po prostu faworki podczas smażenia nie wchłaniały tłuszczu, dzięki temu w środku było pyszne ciasto, a nie ociekający tłuszcz.



Blombly.


You Might Also Like

0 komentarze: