lifestyle

Haul - styczeń 2016

3:28 PM,0 Comments

Styczniowy Haul postanowiłam podzielić na kategorie. Zakupowe szaleństwo, Inspiracje muzyczne, Film i Teatr.

Zakupowe szaleństwo
Styczeń rozpoczęłam od przewertowania nowego numeru Burdy oraz zakupu kilku książek - do poczytania oraz do nauki. Zaopatrzam się głównie w antykwariatach internetowych, stąd też nigdy nie mam pewności w jakim stanie przyjdzie książka. Mogę się jedynie opierać na zdjęciach, które nie zawsze pokazują pełny obraz tego, co do mnie przyjdzie. Zakupiłam:

1. Michalina Olszańska "Dziecko Gwiazd Atlantyda"


2. Nicholas Sparks "List w butelce" 



3. Nicholas Evans "Serce w ogniu"




Jeszcze nie wiem czy mi się spodobają, ale jestem pewna, że Pan Sparks będzie idealny na samotny wieczór przy kakao :) A także pozycja Pani Crawford będzie przede wszystkim przydatna przy szyciu moich wytworów :)

-> Poza tym, udało mi się zakupić w biedronce dwa komplety do szycia - jeden składający się z samych nici i bębenków, drugi z kompletem igieł, szpilek itp. Jestem szczególnie zadowolona z tego drugiego, bo ostatnio złamałam 2 igły :)

-> Kolejnymi rzeczami, które zagościły na mojej półce były 4 winyle, które poszerzą moją mini kolekcję płyt, która się składa obecnie z... 4 płyt i jeszcze kilku znajdujących się w piwnicy. Ale, że tam jest lekki rozgardiasz to jeszcze się nie znalazły u mnie w mieszkanku :) Poniżej zdjęcie wszystkich płyt - trochę klasyki, trochę jazzu, funku/soulu :) Szczególnie jestem zadowolona z LP Debussy, gdzie jest mój ulubiony utwór  Clair de lune,  cudowne dźwięki.



-> Kolejną rzeczą jaką zakupiłam były nowe materiały i wstążki. W poprzedniej notce o tym wspominałam częściowo. Już pierwszy twór wykonałam i wkrótce się pochwalę ;)

-> Ubranka. Oj tak. Uwielbiam. Szał wyprzedaży i mnie dopadł, choć w wersji okrojonej. W mojej kolekcji zagościła jasnoszara bluzka z dużą grafiką, na której znajduje się pingwin i jest napis "I am too cool" z Sinsay - fajna zabawa słowem :) A także udało mi się znaleźć granatowy, odpinany blazer z brązowymi, zamszowymi łatami na łokciach z Reserved :) Z obu zakupów jestem szalenie zadowolona.

-> Aparat. Szalenie przydatna rzecz. Odkąd popsuł mi się stary Kodak, zawsze posiłkowałam się aparatem w telefonie, ale i ten zaniemógł - któregoś razu telefon mi zamókł podczas biegania i aparat robi strasznie zaszumione zdjęcia. Stąd ten zakup. Zależało mi na prostocie wykonania oraz podstawowych funkcjach. I oczywiście cena grała tutaj dużą rolę, ponieważ nie chciałam wydawać mnóstwa pieniędzy. Mój wybór padł na SONY CyberShot z serii DSC-W800. 



Inspiracje muzyczne
Uwielbiam słuchać muzyki tworząc przy maszynie, bądź nawet sprzątając w domu. Najczęściej towarzyszy mi ChilliZet. Jednakże od czasu do czasu przeszukuje youtube, aby poszerzyć moje muzyczne horyzonty. I tak...
- Alt - J - Left Hand Free, które ostatnio można usłyszeć w reklamie pewnej marki Piwowarskiej,
- Karen O - Obsession - temat otwierający fajny serial na HBO "Pot i łzy"

Film i seriale

Filmy, które obejrzałam w tym miesiącu i mnie zachwyciły to:
- Praktykant - z główną rolą Roberta de Niro. W roli takiego poczciwego dziadka, ale za to z bagażem doświadczeń. Film na spokojne, niedzielne popołudnie.  7/10
- Everest - dla miłośników gór i nie tylko. Super film z pięknymi obrazami, ukazujący historię ekspedycji wspinającej się jak sam tytuł mówi na najwyższy szczyt. Nie ukrywam, że oglądałam go głównie ze względu na Jake' Gyllenhaal - oczywiście mnie nie zawiódł! Film trzyma do ostatniej chwili w napięciu 8/10
- The perfect guy - któregoś wieczoru miałam dość komedii, dramatów, sci-fi i postanowiłam obejrzeć thriller. Wpadłam przez przypadek na ten tytuł. W rolach głównych znani czarnoskórzy aktorzy: Sanaa Lathan ("Miłość i koszykówka"), Michael Ealy (ah te jego niebieskie oczy, "Myśl jak facet"), Morris Chestnut czy Rutina Wesley("True Blood"). Fajna historia z lekkim dreszczykiem w tle i stalkerem. 6/10
- Ugotowany - mój jedyny komentarz do tego filmu to: Bradley Cooper! 7/10
- Zjawa - zdecydowanie przereklamowany! Nie podobał mi się diCaprio - zresztą to nakręcanie na temat oskarów...ehh. Jeśli go dostanie w tym roku, to chyba tylko z tego tytułu, że był już tyle razy nominowany. 5/10
- Łowca czarownic - były już wampiry, wilkołaki czas na sezon z czarownicami :) Ciekawa historia, aczkolwiek Rose Leslie("Gra o tron") nie przypadła mi do gustu obok Vin Diesela. Na pewno będzie kontynuacja. 5/10
Un peu, beaucoup, aveuglément - Film francuski. Sama nie wiem dlaczego włączyłam ten film. Chyba się nieźle nudziłam. Bo i nie przepadam za francuskim kinem, ani za ich językiem... Ale mimo wszystko miło się zaskoczyłam. Clovis Cornillac ma bardzo miły, męski głos, natomiast Melanie Bernier grała jak dla mnie strasznie dziecinnie, może to wina postaci... 5/10
- Earl i ja, i umierająca dziewczyna - ohh, ile to już razy temat białaczki przewijał się przez kinowe czeluście. Jak dla mnie typowe nastoletnie kino, z bardziej niż zwykle oryginalnymi bohaterami. Szczerze? Po obejrzeniu szybko o tym filmie zapomniałam. 4/10
- Marsjanin - jestem wielką fanką sci-fi, ale w tym filmie pojechali po bandzie. Nie ma to jak hodować ziemniaki na marsie :) Przyznam się szczerze, że czasami oko mi spadało, bo nie dawałam rady. Od "Strażników Galaktyki" nie widziałam dobrego sci-fi :) Ale mimo to 6/10 za efekty specjalne.
- Najdłuższa podróż - 2h wyjęte z życia, choć przyznaję - oglądałam ten film na raty. Taka słodka historia z lekką nutą dziegciu. Jak dla mnie trochę za słodko na koniec, ale miło było się dowiedzieć, że film został oparty o książkę Pana Sparksa, dało się to wyczuć w trakcie oglądania :) 7/10

Czas na seriale:
Nie mogąc się doczekać wznowienia odcinków mojego ukochanego serialu "Greys Anatomy" zaczęłam szperać w poszukiwaniu jakiejś nowości. Jestem w trakcie oglądania:
- The 100
- Under the dome
- Pot i łzy
- Dance moms - już 6 sezon, mimo że to reality(jedyne jakie mnie wciągnęło).

Innym razem napiszę o serialach dłuższą, osobną notkę.

Teatr
W tym miesiącu miałam przyjemność być na spektaklu "Wieczór kawalerski" w wykonaniu Bałtyckiego Teatru Dramatycznego w Koszalinie. Cudownie się ubawiłam. Jeśli będziecie mieć możliwość obejrzenia tego spektaklu u siebie w teatrze to ani chwili się nie wahajcie. Na prawdę warto!

To by było na tyle. Długa notka, długi miesiąc. Zobaczymy co kolejny przyniesie :)

Blombly

You Might Also Like

0 komentarze: