lifestyle

Haul - Grudzień 2015

9:49 PM,0 Comments

W związku z tym, że postanowiłam wprowadzić na blogu znane z yt haule, pokrótce omówię o co chodzi.

A zatem...

Haul to nic innego jak z angielskiego "łup" -> zakupowy. Bardzo często haule tworzą internauci na youtubie. Troszkę to takie chwalenie się, co się zakupiło w danym okresie czasu. Z racji tego, że yt to dla mnie przede wszystkim portal do oglądania dziwnych filmików, względnie do słuchania muzyki(właśnie słucham Marina and the diamonds "Primadonna"), mój profil na tym portalu nie jest zbyt ciekawy - moja aktywność ogranicza się do tworzenia ulubionych playlist. A i sama nie miałabym chyba tyle odwagi, aby nagrywać własne twory...

Mój pierwszy Haul. Grudzień 2015.

Postanowiłam się skupić głównie na prezentach otrzymanych od rodziny i znajomych. Dużo tego nie ma, ale uważam, że to są bardzo fajne łupy, na które nie wydałam(no prawie!) ani złotówki.

1. Pierwszą rzeczą, którą "upolowałam" jest capo :) Brzmi groźnie, ale to nic innego jak Kapodeon do gitary. Odkąd odkopałam starą gitarę mamy z piwnicy i zakupiłam do niej struny, marzył mi się taki kapodeon, aby móc nauczyć się grać piosenki Ed'a Sheeran'a :)




2. Koszulka do biegania.


3. Kamerka komputerowa - bardzo fajny łup. Daje dobry obraz i dźwięk. Ładny dizajn w połączeniu z mało nachalnymi materiałami, daje na prawdę ciekawą elektronikę. Powiem więcej, jest bardzo malutka, chwytacz pasuje do większości monitorów a mała niebieska lampka, która pokazuje aktywność, to wszystko sprawia, że efekt finalny jest miły dla oka.






4. Biografia 30 seconds to mars. Jest to jeden z nielicznych zespołów, które słucham i ciągle w ich tekstach odkrywam coś nowego. Jeszcze nie przeczytałam, ale na pewno zajmie mi to jeden wieczór, znając moje zdolności pochłaniania książek :)






















5. Prenumerata Burdy na pół roku - tutaj, chyba nie trzeba opisywać :)


6. Zestaw kosmetyków od Neutrogeny - szczególnie polecam sztyft do ust. Działa od ręki! Usta po chwili są gładkie i delikatne. Idealna na obecne mrozy. Ja jestem wielką fanką tej marki. Balsam kiedyś zdziałał cuda z moimi stópkami podczas zimy :)

















7. Maszyna do szycia -  Łucznik Olga, z której jestem nieopisanie szczęśliwa. Uwielbiam ją, choć już złamałam na niej 2 igły i jedną stopkę :) Moje zdolności, czasami mnie zaskakują ;)




















8. Zegarek do biegania z GPS - Polar M400. Chwalę sobie kolor, funkcjonalność a przede wszystkim cenę, Bardzo poręczny i intuicyjny. Teraz biega mi się zdecydowanie lepiej, mając to cudo na nadgarstku :)














I to tyle jeśli chodzi o grudniowy Haul. Większość z tych rzeczy używam na co dzień, dzięki czemu grudniowe łupy stały się również praktycznymi... Ciekawe co przyniesie styczeń?

Pozdrawiam.

You Might Also Like

0 komentarze: